I tylko “czyni zadość” żal. O zmianie K.P.A w tonie nostalgicznym cz. III

III i ostatnia część subiektywnego zestawienia zmienianych i nowych przepisów w k.p.a, które wchodzą od 1 czerwca 2017. Część I  i część II dostępne są pod linkami.

Mediacje w sprawach administracyjnych

Nowelizacja wprowadza możliwość przeprowadzenia w sprawie administracyjnej mediacji (nowy Rozdział 5A k.p.a.). Regulacja przypomina tę znaną od dawna (i w praktyce coraz lepiej funkcjonującą) z Kodeksu postępowania cywilnego. Ciekawostki są dwie.

Po pierwsze, mediatorem – z wyjątkiem spraw, o którym mowa niżej – może być nie tylko mediator „zawodowy”, czyli wpisany na listę, ale de facto każda osoba, którą organ wyznaczy. Zatem mediatorem w sprawie sporu pomiędzy stronami postępowania administracyjnego będzie mógłby zostać np. sąsiad, dyrektor szkoły, ksiądz proboszcz, czy inna osoba „posiadająca odpowiednią wiedzę i umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji w sprawach danego rodzaju.

Po drugie, uczestnikiem mediacji (tym razem prowadzonej wyłącznie przez „zawodowego” mediatora) może być również organ prowadzący sprawę. Choć klasyk mówi, że „nie można być jednocześnie twórcą i tworzywem”, to może w tym przypadku mediacja się sprawdzi.

Milczące załatwienie sprawy

Nowymi art. 122a i n. k.p.a. uregulowana została instytucja milczącego załatwienia sprawy, czyli sytuacja, gdy brak protestu organu w określonym terminie od wniosku strony jest tożsamy z wydaniem decyzji zgodnie z jej wnioskiem.  

Zaznaczyć trzeba, że instytucja ta w praktyce istniała również wcześniej, np. w postaci robót budowlanych „na zgłoszenie”, czyli nie wymagających wydania pozwolenia na budowę. Nie była dotąd jednak uregulowana w „części ogólnej” postępowania administracyjnego, a teraz będzie.

Regulacja wydaje się przy tym dość przemyślana. Na pochwałę zasługuje np. wyłączenie stosowania przy milczącym załatwieniu sprawy art. 10 i (nowego) art. 79a, czyli regulacji nakazujących powiadomić strony o zebraniu materiału dowodowego. Podobnie, rozsądne wydaje się zastrzeżenie, że w trybach nadzwyczajnych (stwierdzenia nieważności decyzji i wznowienia postępowania) nie stosuje się przepisów o milczącym wydaniu decyzji.

Z drugiej strony, regulacja jest jednak trochę zawodem. Może być bowiem stosowana jedynie, „gdy przepis szczególny tak stanowi”. Tak długo zatem, jak długo nie pojawi się więcej odrębnych postępowań administracyjnych przewidujących akceptację organu przez brak protestu, tak długo milczące załatwienie sprawy będzie trybem interesującym jedynie teoretyków.

Zrzeczenie się prawa do odwołania

W art. 127a nowego k.p.a. wprowadzono wreszcie możliwość zrzeczenia się przez stronę prawa do odwołania od decyzji. Gdy wszystkie strony takiego prawa się zrzekną, decyzja stanie się od razu ostateczna, a przez to wykonalna.

To duża wygoda, bowiem obecnie w praktyce często strona, która potrzebuje „na gwałt” decyzji najpierw prośbą i groźbą w miarę szybko ją uzyskuje, a potem i tak musi czekać trzy tygodnie (2 tygodnie na odwołanie plus zwyczajowy tydzień oczekiwania, czy nie przyjdzie z pocztą). Teraz, przy pomyślnych wiatrach, uda się tego uniknąć.

Tu jednak kamyczek do ogródka autorów nowelizacji. W art. 130 § 4 k.p.a, mówiącym, że decyzja zgodna z żądaniem wszystkich stron jest wykonalna, pomimo braku ostateczności (w praktyce zresztą stosowanym chyba tylko przy pozwoleniach na użytkowanie, a poza tym bardzo niechętnie) dopisano, że wykonalna jest decyzja, co do której wszystkie strony zrzekły się prawa do odwołania. Decyzja ta jest zaś oczywiście wykonalna, ale nie z mocy art. 130 § 4, jako decyzja nieostateczna, tylko dlatego, że z chwilą zrzeczenia się prawa do odwołania przez ostatnią ze stron staje się ostateczna. Nowelizacja art. 130 § 4 jest zatem niepotrzebna i jedynie wprowadza zamęt, co do definitywnego charakteru prawnego zrzeczenia się prawa do odwołania.

Więcej rozstrzygania mniej uchylania w drugiej instancji

W znowelizowanych art. 138 § 2 i art. 136 § 2-4, wprowadzono regulację, zgodnie z którą organ administracyjny drugiej instancji nawet w razie stwierdzenia uchybień proceduralnych w pierwszej instancji powinien przeprowadzić postępowanie dowodowe i rozstrzygnąć sprawę merytorycznie, wydając ew. decyzję reformatoryjną (czyli zmieniającą rozstrzygnięcie), nie zaś kasatoryjną (uchylając sprawę do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji).

Kierunek to oczywiście słuszny. Uchylenie decyzji rzadko kiedy służy czemu innemu, niż przedłużenie postępowania.  

Myślę jednak, że znacznie skuteczniejszym narzędziem zmiany ograniczenia liczby uchyleń decyzji przez drugoinstanyjny organ administracji będzie możliwość zaskarżenia takich rozstrzygnięć do WSA, środkiem zwanym sprzeciwem.

Jak bowiem pokazuje przykład dokonanej pewien czas temu nowelizacji k.p.c., poddanie wyroków uchylających sprawę do ponownego rozpoznania kontroli Sądu Najwyższego bardzo wyraźnie zwiększyło chęć sądów odwoławczych do prowadzenia postępowania dowodowego i wydania rozstrzygnięć reformatoryjnych.

Inna sprawa, czy druga instancja administracyjna, zwłaszcza w przypadku rozstrzygania przez ten sam organ (czyli formalnie, w nie w ramach odwołania, tylko wniosku o ponowne rozpoznanie sprawy) lub przez organ nadrzędny w ramach tego samego ośrodka władzy (np. minister rozpoznający odwołanie od decyzji wojewody) jest w ogóle potrzebna, skoro rzadko cokolwiek zmienia w rozstrzygnięciu.

Na taką rewolucję może jednak jeszcze nie czas. Doceńmy więc to, co mamy.

Ckliwe pożegnanie

To oczywiście nie wszystkie zmiany w k.p.a. Jest ich sporo więcej, a dodatkowo towarzyszą im zmiany w Prawie o postępowaniu przed sądami administracyjnymi i w innych przepisach. Słowem, będzie się działo. Żegnając z żalem staruszka – k.p.a. w dotychczasowym kształcie, życzmy jego następcy sukcesów w „w życiu zawodowym i osobistym”. Może zdążymy go polubić, zanim zmiecie go jakaś kolejna rewolucja.